Figle-migle książka fotograficzna

Jesteś na stronie książki fotograficznej „Figle-migle”

Miło cię widzieć!

Trumf trumf misia bela… Pałka, zapałka, dwa kije… Ene due rabe…

Wielokrotnie wypowiadałeś słowa tych wyliczanek w czasie zabaw na podwórku. Prawda?

Figle-migle” książka z fotografiami Mirosława Stankiewicza zaprasza cię w podróż w czasie: do krainy dzieciństwa i wczesnych lat młodzieńczych, niezależnie od tego,  kiedy się urodziłeś. Odnajdziesz w niej swoje wspomnienia i dawne emocje. Mamy nadzieję, że ta podróż dostarczy ci wielu wzruszeń i radości.

Raz, dwa, trzy… w podróż ruszasz ty!

O książce

W książce fotograficznej „Figle-migle” zebrano 83 czarno-białe fotografie, których bohaterami są dzieci i młodzież w latach 60. ubiegłego stulecia. Ich autorem jest fotoreporter Mirosław Stankiewicz. Anna Małgorzata Stankiewicz, jego córka, ułożyła je w nostalgiczną, lecz nie pozbawioną pogodnego spojrzenia na rzeczywistość tamtych czasów opowieść. Zdjęciom towarzyszą dziecięce wyliczanki i minimalistyczna grafika, która spina w spójną całość tę reporterską opowieść.

Anna Małgorzata, która również sama fotografuje i zawodowo zajmuje się edycją, oprócz wstępu, bardzo osobistego tekstu o swych relacjach z ojcem, o tym jak postrzegała kiedyś i jak postrzega obecnie zawód i pasję ojca, zadbała o rys krytyczny na temat jego twórczości. Znajdziesz więc w książce artykuł naukowy pióra dr Kamili Dworniczak-Leśniak, który jest próbą osadzenia twórczości Stankiewicza w kontekście epoki nie tylko w Polsce, ale także na tle światowych trendów. „Figle-migle” obejmują także krótką notkę biograficzną autora fotografii oraz wykaz publikowanych w niej prac, dzięki któremu poznasz okoliczności i miejsce, w którym została zrobiona każda fotografia.

Książka przygotowana jest w wersji językowej polskiej i angielskiej.

Figle-migle okładka
Figle-migle okładka książki fotograficznej

Przeczytaj fragment

Mój ojciec był fotografem. Zawód jak każdy inny, często uciążliwy – tak myślę, gdy dorastam. Sprzęt fotograficzny w całym domu. Walizy i walizeczki, torby, futerały, etui, pudełka, teczki, koperty. Drzwi lodówki wyłączone częściowo z typowego użytkowania – tu przechowywane są filmy. Długie zasłony na oknach kryją statywy i różne podłużne przedmioty, które nie mieszczą się nigdzie indziej. Wszystko ma swoje miejsce, ale jest też w ciągłym ruchu. Wyjmowane, przeglądane, modernizowane. Przygotowywane do wyjazdu na fotoreportaż, czekające na schowanie po powrocie.
Ojciec fotograf pracuje w dziwnych godzinach. Nie wychodzi i nie wraca o stałych porach. Albo jest w domu kilka dni z rzędu, albo nie ma go dzień, kilka dni i dłużej. Bywa, że pracuje w nocy, a śpi w dzień. Czekanie na niego jest wpisane w menu domowych posiłków.
Pozowanie do zdjęć to również stały element domowej codzienności. Podobnie jak wyjście po chleb, pastowanie podłogi, nakrywanie do stołu. Bo trzeba przetestować lampę, sprawdzić warianty ustawień, wykonać zdjęcia na zamówiony temat…
Wyjazdy rodzinne. Zwiedzanie zabytków, kościołów, rynków, cmentarzy. Święta regionalne i religijne. Plenery fotograficzne. Odwiedzanie rodziny i znajomych. Wszędzie fotografowanie.
To impresje z mojego dorastania. Nie czułam wtedy dumy z ojca, bo fotografia z wszystkimi jej atrybutami była codziennością. Potrzebowałam wielu doświadczeń, obejrzenia wielu filmów, przeczytania wielu książek, żeby zrozumieć, jak niecodzienna była ta codzienność. Dopiero dziś doceniam jego twórczość, albo raczej jestem na drodze do pełnego docenienia.

(ze wstępu Anny Małgorzaty Stankiewicz)

Kim był Mirosław Stankiewicz

Publicysta, fotoreporter, fotograf sztuki, reklamy i architektury. Mąż i ojciec. Wrażliwy obserwator.

Pierwszy aparat kupiła mu mama Aleksandra Stankiewicz. Był wtedy studentem. Od tego momentu praktycznie się z nim nie rozstawał.

Obserwował rzeczywistość i zapisywał ją w kadrach. Lubił fotografować dzieci, bo uważał, że stwarzają wiele sytuacji godnych uwiecznienia. Dostrzegał w nich naturalność, brak sztuczności i pozy. Udawało mu się nawiązać z nimi dobry kontakt.

Mirosław Stankiewicz Figle-migle
Figle-migle widok okładki

Jak powstawały „Figle-migle”

Książka fotograficzna „Figle-migle”  jest owocem pracy grupy utalentowanych pasjonatów.

Anna Małgorzata Stankiewicz, autorka książki jest fotografką, blogerką, profesjonalistką od edycji, a przede wszystkim córeczką tatusia. Pragnienie wydania książki z fotografiami ojca zrodziło się z zachwytu nad jego pracami i ogromem dorobku. Miało być też rodzajem hołdu złożonego rodzicowi.

Anna Małgorzata opracowała koncepcję wydawnictwa w ścisłej współpracy z Natalią Mikołajczuk z books-n-stories, która zaprojektowała układ książki, wymyśliła jej tytuł i wprowadziła do niej dziecięce wyliczanki.
Mozolną pracę nad opisem fotografii w indeksie wykonała Krystyna Stankiewicz. Jakub Jastrzębski pomógł ustalić lokalizację poszczególnych ujęć. Swój ważny udział w pracach miał także Tomek Kubaczyk, który fotografie zeskanował. Młoda naukowczyni dr Kamila Dworniczak-Leśniak przyjrzała się pracom Mirosława Stankiewicza w sposób właściwy badaczom. A wszystko przełożył na angielski Tomasz Jamróz.

W wywiadzie udzielonym z okazji wydania swej pierwszej książki fotograficznej „Figle-migle” Anna Małgorzata dzieli się swoimi emocjami związanymi z ojcem i pracą nad wydaniem książki.

Chcę kupić „Figle-migle”

AKTUALNOŚCI

Zobacz wszystkie aktualności